Panowie, bohaterowie z Kawalerów Angeliny nawet nie mieli pojęcia, że o nich całe życie marzyli. A Angelina po prostu spełniła ich marzenia i uszczęśliwiła co najmniej jednego z nich.
Jak widać niewiele potrzeba do polepszenia jakości życia, a zatem jaja po benedyktyńsku ogłaszam uznane za jadalne!
JAJA po BENEDYKTYŃSKU - w skrócie są to jajka w koszulce podane na grzance polane sosem holenderskim, czyli nic strasznego, nic takiego co mogłoby wystraszyć dorosłego człowieka w tym i mężczyznę
- JAJKA W KOSZULCE - to jajko gotowane bez skorupki, bezpośrednio w wodzie, gdzie białko jak koszulka ubiera w całości żółtko, do wody w zależności od tego co chcemy uzyskać dodajemy ocet, sól, pieprz, przyprawy lub tak jak ja gotujemy bezpośrednio np. w zupie, najczęściej w żurku; do jajek po benedyktyńsku jajko w koszulce powinno mieć zgodnie z przepisem płynne żółtko;
na różnych stronach można podejrzeć jak wykonać jajko w koszulce - całkiem niezłą instrukcję można znaleźć na blogu jednego z "telewizyjnych" kucharzy Pascala. - SOS HOLENDERSKI - sos przygotowywany z żółtek jajek, masła i soku z cytryny, sos przypomina w swojej konsystencji majonez, w przepisie z Kawalerów Angeliny dodatkowym składnikiem sosu jest białe wino
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz