środa, 9 kwietnia 2014

Na poranne wiosenne chłody... stracciatella

Tak, tak. Proszę się nie dziwić. Do tej pory myślałam, a właściwie byłam przekonana, że stracciatella to włoskie lody śmietankowe z kawałkami czekolady. A później ewentualnie wariacje na ich temat: czekolada, ciasto, deser. ALE ŻEBY ZUPA?

W Kawalerach Angeliny stracciatella to nic innego jak pożywny, rozgrzewający bulion z dodatkiem jajek i parmezanu. Coś o czym można marzyć w zimny, szary wiosenny poranek. A przynajmniej ja marzę. Bo kiedyś spożywanie gorącej zupy było rozsądnym podejściem do tematu jeśli chodzi o początek dnia. Coś ciepłego i pożywnego, a zarazem niezbyt ciężkiego. 

Kiedyś tak było. 

Nie tylko na polskiej wsi. I moim marzeniem byłby w dni - kiedy potrzebuję, żeby ktoś się nade mną pochylił - przysłowiowy rosół na śniadanie. 

Pochwalę się, że parę razy udało mi się wprowadzić to w życie, i to będąc zdaną na uprzejmość osób pracujących w kuchni. Co najdziwniejsze, osoby pracujące z drugiej strony talerza nie patrzyły na to jak na szaloną zachciankę. A ja ze swojej strony I dobrze radzę: przełamując własne przyzwyczajenia, można wręcz uszczęśliwić niejednego człowieka.

Ta zupa, stracciatella, to włoska odmiana polskiego rosołu z kluseczkami. To zanurzone w gorącej zupie wspomnienia z dzieciństwa, to obrazek, ma którym nad chorym małym człowiekiem pochyla się babcia z nieodmiennym pytaniem, chcesz rosołku?. Od samego myślenia o tym może zrobić się cieplej. Ta zupa to tylko i wyłącznie dobre uczucia, troski i miłości, które można przekazać drugiej osobie. Ta zupa, która już uratowała niejednego., nie tylko małego człowieka w potrzebie.

"(...)Angelina z zamkniętymi oczami pochyliła się nad miską i wdychała smakowicie pachnącą parę, unoszącą się na wysokości jej twarzy. Z nadąsaną  miną chwyciła łyżkę i nabrała kawałek jajka. Gia wróciła do swojej kawy. Jako doświadczona matka, wydawała się nie zwracać w ogóle uwagi na to czy przygotowany posłek jest jedzony, czy nie.
      Angelina zerknęła na nią i wróciła do zupy, skuszona aromatem tostu zmieszanym ze słodkim i smakowitym czosnkiem, złagodzonym kojącym i pożywnym zapachem dobrego rosołu drobiowego. Jadła zupę i czuła ciepłą błogość rozlewającą się w brzuchu, w nosie i z tyłu głowy (...)".

str 42, Kawalerowie Angeliny

Dziś przepis na podstawie przepisu Virginii O'Reilly z książki Kawalerowie Angeliny. Opowieść z włoskiej kuchni, Brian O'Reilly, wyd. Replika

stracciatella - rzymska zupa z jajkami
  1. łyżka oliwy z oliwek
  2. 1 łyżka masła
  3. 2 spore ząbki czosnku, lekko zgniecione
  4. 2 łyżki mąki
  5. 1/2 litra bulionu z kurczaka
  6. 2 jajka
  7. 1/4 szklanki tartego parmezanu
  8. sól i świeżo mielony czarny pieprz
Wykonanie
W garnku z grubym dnem należy podgrzać oliwę na średnim ogniu. Następnie dodać masło, ząbki czosnku i smażyć przez ok. 2 minut, cały czas mieszając. Trzeba bardzo uważać, żeby nie przypalić, dlatego lepiej zmniejszyć gaz i dłużej podsmażać, niż ryzykować przypalenie. Stopniowo dosypywać mąki, mieszać do momentu, gdy masa przybierze brązowawy odcień. Powoli dolewać bulionu, ciągle mieszając (dla pewności iż masa nam się nie przypali, w pierwszym momencie można garnek zdjąć z ognia i dolać pierwsze porcje bulionu, składniki połączyć i dopiero wtedy wstawić garnek z powrotem na ogień) i zagotować wszystko.

W małej miseczce roztrzepać porządnie jajka z parmezanem i stopniowo dodawać do gotującej zupy. Starać się, żeby jajka zastygały na powierzchni, tworząc cienkie pasma.

Zdjąć zupę z ognia i dopiero wtedy przyprawić do smaku solą i pieprzem.

DOBRA RADA
Zupa jest prosta do wykonania, ale gdy ktoś jeszcze nie ma wprawy, niech lepiej uważa z brązowieniem masy po dodaniu mąki. Chwila nieuwagi i mąka robi się czarna. Dopóki ktoś nie nabierze pewności siebie w jej wykonaniu, lepiej niech mąka będzie jasnobrązowa niż czarna.

INNE WERSJE
Świetnym pomysłem jest dodanie do tej zupy liści czosnku niedźwiedziego i serwowanie jej w towarzystwie przypieczonego chleba.

Czosnek niedźwiedzi

 
Parmezan

PARMEZAN - to włoski ostro-słodki ser dojrzewający z okolic Parmy, który choć już na stałe wszedł na polskie stoły i wielokrotnie został opisany, to nie mogę się powstrzymać, by o nim napisać, gdyż po prostu go kocham!!!

  • NAZWA ORYGINALNA - parmigiano-reggiano
  • PRZEPISY - od  sera w roli głównej w towarzystwie wina i winogron (lub w przypadku uzależnionych podjadanie go prosto ze spiżarki), przez sałaty, przystawki, dania główne i desery
  • CIEKAWOSTKI - ser co pewien czas powinien być obracany i wycierany, i tak się działo prawie przez 300 lat, jednak teraz tę czynność wykonują... roboty!!! Na całe szczęście by ocenić, czy ser już odpowiednio dojrzał i nadaje się do sprzedaży potrzebny jest już człowiek: specjalista musi opukać każdy krąg młoteczkiem, i gdy z głębi sera wydobędzie się charakterystyczny głuchy dźwięk, ser może trafić na sklepowe półki
  • PREZENT - myślę, że miałabym trudny orzech do zgryzienia, rodem z Piedmontu, gdyby ktoś chciałby mi się oświadczyć używając zamiast pierścionka kręgu parmezanu z Parmy; oświadczyny prawie na pewno zostałyby przyjęte!!! Wracając do rzeczywistości, wydaje się, że udając się w odwiedziny do znajomych z butelką wina w jednej ręce zdecydowanie może w drugiej trzymać kawałek parmezanu owiniętego w elegancki woskowany pergamin
  • RADA OD SERCA - gdy porwiemy się na przepis, którego ozdobą jest parmezan, warto zainwestować w parmezan bardzo dobrej jakości, a zachwyt gości będzie gwarantowany (szczególnie dotyczy to sałat i np. carpaccio)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz